wpadł mi w oko na którymś z brazylijskich blogów i wprost nie mogłam się doczekać, kiedy zacznę go dziergać (wcześniej musiałam skończyć metryczkę). Na początek, w charakterze wprawek, powstały dwie serwetki, likwidując przy okazji resztki nici Maxi.
Po tych wprawkach mogę już "szaleć" z szydełkowaniem jednobarwnych i wielokolorowych elementów kwiatowych z których powstaną serwety i obrusy do wiejskiego domu.
Tym razem wykorzystuję bawełnę, która czekała i czekała na odpowiednią chwilę.
dla maleńkiej Dziewczynki, wnusi mojej Przyjaciółki. Powstała w iście ekspresowym tempie, a haftowało się ją, tę metryczkę rzecz jasna a nie Przyjaciółkę (oj, czasem robię karkołomną składnię) bardzo sympatycznie.
Nie jestem z niej zbytnio zadowolona, ma bowiem za dużo, jak na moje oczekiwania błędów w wykonaniu. Na poprawę tej pisanki i produkcję kolejnych nie mam już, niestety, czasu. Hafciki poczekaja do następnej okazji.
Słonecznego i ciepłego popołudnia wszystkim życzę. U mnie słońce cudne i dość ciepło.
inaczej obrus na wielkie okazje składający się z 9 kwadratów wyszytych haftem angielskim, a kwadraty rozdzielone są mereżką. Całość wykończona ręcznie robioną koronką szydełkową.
Może przemilczę, ile czasu zajęło mi jego wyszycie i obdzierganie. Czas proszę typować w latach.
Na koniec zdjęcie z Lanckorony, zrobione w wejściu do galerii ceramiki (cuda tam są rozmaite!)