Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 września 2017

Wzięło mnie ...

na szycie i powstały kolejne "łapki"



To nie koniec szyciowych projektów, są kolejne pomysły, a co z tego wyjdzie, zobaczymy.

czwartek, 7 września 2017

Patchworkowe

kuchenne łapki w jesiennym klimacie:


Nie tylko haftem krzyżykowym żyję, czasami uczę się czegoś nowego. I sporo jeszcze nauki przede mną, ale nie tracę ochoty.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Na życzenie....

Prośba była konkretna: poduszeczka ma być różowa, najlepiej w białe kropki i jeszcze "uszyj mi wieże na niej". I jak tu odmówić małej miłośniczce paryskich klimatów? No, nie można, więc podusia jest:


Zdjęcie nienajlepsze, bo pogoda jaka jest, każdy widzi i tym samym światła niedostatek wielki.Na lepsze ujęcia nie mogłam czekać, bo podusię "gorącą", prosto spod igły pochwyciły rączki właścicielki.

wtorek, 19 lipca 2016

Kolejna

chusta zeszła z drutów ....



(rozmiar: 82  cm x 198 cm),

"Maki..." skończone, czekają na pranie i oprawę....



a na dywanie nowy projekt....


( całkiem słusznych rozmiarów: 210 cm x 225 cm)

Dzieje się trochę, tego lata. Pogodnych dni życzę Odwiedzającym i sobie też. Pa pa.

sobota, 13 grudnia 2014

Poduszkowy temat

czas zamknąć. Pokażę ostatnie "uszytki" i to koniec w tym sezonie.
Na początek choinkowy motyw w połączeniu z lnem ze złotą nitką:


Szkoda, że na zdjęciu nie widać tych delikatnych, złotych refleksów. W oryginale wygląda świetnie.

Druga fotka to  "łóżkowe" poduchy, w bieli i niebieskościach:



I na koniec pokazuję "poprawioną" poduchę z jednego z poprzednich postów. Dodałam jej kilka malutkich gwiazdek, bo wydawała mi sie taka nieubrana:


Spokojnego, pogodnego weekendu wszystkim życzę, U  mnie wiało w nocy potężnie i teraz trochę sprzątania mam.


sobota, 29 listopada 2014

Weekendowe "uszytki".

Udało mi się zrobić w weekend to, co zaplanowałam, czyli uszyć poduchy, do których "półprodukty" pokazywałam niedawno.  Całe 6 sztuk prezentuje się tak:

- w niebieskościach:


- z kroplą energetycznej czerwieni (gwiazdki to naszyte aplikacje):


-  wszystkie "uszytki" razem:



- i na koniec sesji foto - poduchy z których jestem najbardziej zadowolona, obawiałam się, czy pomysł się sprawdzi, ale jest ok. moim zdaniem:



W przygotowaniu są kolejne. Z docelowego miejsca będą fotki jak pojadę na wieś. Póki co, wolne chwile spędzam z moją koleżanką maszyną i jest to intensywny czas.
Pogodnego i miłego weekendu ( zostało go jeszcze trochę).

P.S. Nie zaniedbałam granny pledu, postępy są, pokaże go przy okazji.



czwartek, 27 listopada 2014

Czy wypada pokazywać?

taki rozgardiasz?, bałagan niemalże, panujący w mojej zaimprowizowanej pracowni? Zaryzykuję i pokażę. Może nie wszyscy na ten widok z krzykiem uciekną. Narazie jest tak jak na fotce, ale po skończeniu szycie będzie ok:



A szyją się poduchy do gościnnych pokoi ze świątecznymi akcentami. Jeden będzie w czerwieni, drugi w niebieskościach i pochodnych kolorach. No i nowy, kolejny Renek ze złotą kokardką, który krótko zagościł wśród robótek. Pewne małe łapki już go przygarnęły.
Koniec gadulstwa, wracam do ambitnych planów. No to pa!

piątek, 21 listopada 2014

Żeby było choć trochę światecznie

(wiem! nie zaczyna się zdania od "żeby") pokazuję zajawkę tegorocznych pomysłów dekoracyjnych. Przede wszystkim reniferki. Na razie są dwa, niebawem dojdą następne.



Będą zdobiły antresolę w wiejskim domku. Wymarzyły mi się srebrne, szydełkowe bombki. I kilka zrobiłam, ale co z tego, kiedy usztwnienie ich graniczy z cudem. Zastosowałam Ługę i Vikol a efekt marnawy, co widać na fotce. Może macie jakiś sprawdzony sposób na usztywnianie? Proszę o podpowiedź, bo sen z oczu spędzaja mi rzeczone bombki.
Miłego weekendu, ze śniegiem lub bez - w zależności od życzeń i do następnego!

środa, 9 lipca 2014

Finiszuję czyli zielony post.

Nie twierdzę, że nic zielonego już więcej nie zrobię, o nie. Lubię ten kolor, ma dla mnie dużo energii. Finiszuję z zielonymi robótkami z poprzedniego postu. Na początek mini bieżniczek, tak wygląda gotowy:



A teraz spodnie:

było tak: paskudne plamy na środku nogawki, trudno wymyślić bardziej widoczne miejsce ...


... upięłam wyszydełkowane elementy i wyglądało tak:



można było zaakceptować, więc przyszyłam i teraz jest tak:


A to nie koniec moich dylematów. Pierwotnie miałam zamiar wyciąć materiał pod naszytą koronką a teraz waham się, czy nie zostawić tak, jak jest? 

Może komuś przyda się taki element z jakiego zrobiłam naszywki, załączam schemat, znalazłam go w sieci.




Z radością witam nowe Obserwatorki, rozgoście się proszę, czym chata bogata ... kawa jest zawsze.




wtorek, 31 grudnia 2013

Robótkowe

podsumowanie mijającego roku wygląda tak:


Na nadchodzący, nowy rok, mam nowe plany. I nadzieję, że uda się je zrealizować.

Życzę Wszystkim Zaglądającym dobrego roku, świetnych pomysłów, satysfakcji, radości małych i dużych, jednym słowem Do Siego Roku.

Do zobaczenia wkrótce.

czwartek, 28 listopada 2013

Uffff......skończyłam

pierwszy z dużych projektów, o których wspominałam TU. Oj, trwało to i trwało (tak bywa, gdy "żółtodziób" zabiera się za ambitne projekty), ale jest! Efekt na zdjęciach poniżej:




To jest narzuta na łóżeczko Saruni uszyta z...., no, właśnie, nawet nie wiem, czy o tym głośno mówić. Ale co tam, powiem: uszyta z "wyrośniętych", Jej własnych bawełniaczków i T-shirts'ów.
Nie będę się "chwalić" ilością poprawek i różnymi niedokładnościami, widać to bowiem na fotkach. Powiem tylko, że jest to moja pierwsza, duża, patchworkowa praca, więc o litościwe spuszczenie zasłony milczenia nad błędami poproszę.
Pogodnego i twórczego weekendu, Kochani. Może jeszcze wpadnę przed niedzielą.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Oprawiony

konik z poprzedniego wpisu:

Cieplutko pozdrawiam i wracam wieczorem na wieś, gdzie nie ma zasięgu na komórkę ani internetu. Są jeszcze takie miejsca.

środa, 8 maja 2013

Szycia trochę pokazuję.

 
Nie jest to jakieś mistrzostwo świata to moje szycie, ale jest. Czasem sprawia mi wiele radości a czasem odkładam do lamusa nieudaną sztukę. Nadal się uczę. Tym razem uszyłam kuchenną rękawicę z królikiem. Nie będę uprawiać samokrytyki ani popadać w uwielbienie. Jest jaka jest a i tak mnie cieszy.
 
 
Pomysł zaczerpnięty z Sandra dzianiny zeszt 4/95. Wykrój ma ciekawie rozwiązane umiejscowienie  kciuka w rękawicy. Znajduje się on po wewnetrznej stronie co znacznie ułatwia pracę w rękawicy.

 
Dziękuję, kochane blogowe Koleżanki za życzenia. Powolutku wracam do formy, choć długa droga jeszcze przede mną. Ale ma się ku lepszemu.
Serdeczności przesyłam i życzenia słońca i pogody.